Jakub SochaMarcin RasztabigaMagdalena MędreckaPaweł JaworskiTadeusz GawełDamian LangnerMateusz Szewczyk
MISTRZOSTWA POLSKI MTB XCO MRĄGOWO (21.07.2019)

Przed sezonem za jeden z celów założyliśmy sobie udział w Mistrzostwach Polski MTB XCO. Plan zakładał wystawienie trzech osób. Impreza, podobnie jak rok temu, miała się odbyć w Mrągowie na Mazurach. Z jednej strony to dobrze, bo organizator się nie zmienił, a do organizacji sprzed roku nie można było się przyczepić. Poza tym lokalizacja logistycznie była już rozpoznana. Z drugiej strony jednak tak odległa miejscówka powodowała konieczność odbycia dalekiej i męczącej podróży.

Większość ekip przyjechała na miejsce już w czwartek, czyli dzień przez rozpoczęciem Mistrzostw. Jest to bardzo ważne, gdyż daje to zawodnikom sporo czasu na zapoznanie się z trasą. Wyścigi w formule XCO (czyli olimpijskiej) rozgrywane są na krótkich pętlach. Dobra znajomość każdego jej fragmentu to połowa sukcesu. Dojeżdżając do przeszkody / sekcji technicznej trzeba mieć pewność jej pokonania.

My na miejsce pojechaliśmy dopiero w sobotę rano. W zasadzie wszystko w planie było na styk. Do Mrągowa dotarliśmy o 18:30, na pół godziny przed zakończeniem weryfikacji zawodników do niedzielnych wyścigów. Na szczęście było jeszcze półtorej godziny na zapoznanie się z trasą - przejechanie przed zmrokiem dwóch pełnych okrążeń i dodatkowo przetrenowanie kilka razy trudniejszych fragmentów technicznych. Niezbędne minimum przed niedzielnym wyścigiem zostało spełnione. Teraz już tylko podróż do miejsca noclegowego kilkadziesiąt kilometrów od Mrągowa.

W Mistrzostwach postanowiło ostatecznie wystartować dwoje naszych zawodników - AniaDamian, oboje w kategorii Cyklosport. Ich start programowo miał odbyć się w niedzielę rano, punkt 9:00. O 8:00 miała odbyć się w biurze zawodów odprawa przed niedzielnymi wyścigami. Tak więc pobudka o 5:00, wyjazd o 6:00, na miejscu 7:50. Nie po raz ostatnie przez ten weekend - na styk. Jako dobry omen - do Mrągowa przez jakiś czas prowadziła nas cysterna Mlekpolu, czyli głównego sponsora Mistrzostw.

Odprawa troszkę się przedłużyła - zostało raptem 20 minut na przebranie się i przygotowanie rowerów. Start odbył się bez problemów - najpierw pojechała męska kategoria Cyklosport, minutę po niej - żeńska. W obu kategoriach widać było wysokie tempo - wyścigi XCO trwają 1-1.5 godziny, tak więc trzeba jechać mocno od samego startu. Wcześniej wiedzieliśmy już, że nie będzie to najlepsza trasa dla Damiana - krótkie interwały oraz zwinność potrzebna na krętych elementach technicznych nie są jego domenami. Trochę inaczej miała się sprawa z Anią, która dobrze radzi sobie z elementami technicznymi. Duża ich ilość na trasie zwiększała jej szanse na wygraną. Podobnie byłoby, gdyby były złe warunki atmosferyczne, które kompletnie jej nie przeszkadzają.

Damian praktycznie przez cały wyścig jechał w okolicy 5 miejsca, i tak też dojechał do mety. Ania swój wyścig wygrała. Trzeba od razu dodać - zasłużenie. Być może konkurentki były tak samo dobrze przygotowane fizycznie, natomiast na tej trasie sporo można było zyskać techniką jazdy. Można było to zauważyć już na pierwszym krótkim zjeździe do 'rock gardena' - z dziewczyn zjechała tam tylko nasza zawodniczka, pozostałe sprowadziły rower. W tym miejscu zejścia z roweru zdarzały się nawet w kategorii elity mężczyzn. Można powiedzieć, że wygrał 'kopciuszek' - na ciężkim rowerze z aluminiową ramą bez karbonowych elementów, z dwoma blatami w korbie i oponami w systemie dętkowym. Teraz zostało już tylko poczekać do wieczora na ceremonię dekoracji zwycięzców oraz konferencję prasową z wszystkimi zwycięzcami ostatniego dnia Mistrzostw. Nie co dzień zdarza się możliwość stanięcia na jednej scenie z Mają Włoszczowską czy Bartłomiejem Wawakiem.

Organizatora znów można pochwalić za organizację Mistrzostw. Wszystko odbyło się bez problemu. Zmiana lokalizacji z Wzgórza Czterech Wiatrów na Mrongoville Family Town była plusem - trasa podobała się zawodnikom i kibicom o wiele bardziej niż rok temu. Na papierze wyglądała tak sobie, w rzeczywistości jednak spełniła mistrzowskie oczekiwania.

Paweł Pabich
Powrót...